Z życia Rady  |   Z życia Klubu  |   Moje wystąpienia  |   Cztery lata radnego  |   Komentarz na własny rachunek
Komentarz na własny rachunek

     Komentarz (styczeń 2006)

"Rozumiem, że jest pan przeciwny uchwalenia bonifikaty. Takie stanowisko może mieć tylko osoba posiadająca własne mieszkanie czy dom, gdyby mieszkał Pan w lokalu komunalnym to jestem pewien, że miałby inne zdanie na ten temat. Dlaczego w innych miastach Polski opłaca się stosować 90 % i więcej bonifikaty tylko jak zwykle w Białymstoku nic decydentom nie pasuje. Panowie rządzący miastem zachowują się jak przysłowiowy pies ogrodnika. Mówi Pan o kalkulacjach, to co w innych miastach nie umieją liczyć, tam są same nieuki i głąby. Moim zdaniem akurat jest odwrotnie i pana tekst na to wskazuje".
Taki post został do mnie skierowany na forum internetowym "Gazety Wyborczej" w odpowiedzi na mój wpis, w którym oburzałem się na jednostronną ze strony "GW" apologetykę wysokich bonifikat przy wykupie mieszkań komunalnych.
Odpowiadałem następująco:.

"Proszę spróbować odpowiedzieć na kilka pytań?
1.Czy mieszkania w budynkach od lat nieremontowanych powinny być sprzedawane z tą samą bonifikatą co w budynkach nowych albo po gruntownym remoncie?
2.Czy mieszkańcy chcą kupić tylko mieszkania czy też są gotowi wziąć na siebie solidarnie koszt utrzymania i przyszłych remontów dachów, klatek schodowych, urządzeń medialnych, zewnętrznych ścian itp.?
Z tego co wiem w olbrzymiej większości ani im to w głowie. Kto to ma robić? - oczywiście gmina! Dla jasności byłbym gotów zgodzić się na dużo większą niż dotąd bonifikatę, gdyby cały budynek z przyszłymi kłopotami przeszedł na mieszkańców. Ale to raczej niemożliwe aby wszyscy się dogadali.
3.Czy tym którzy wykupili mieszkania z dotychczasową bonifikatą będzie należał się zwrot "nadpłaty"? Jak znam życie wszyscy będą tego żądać? A mieszkań wykupiono juz blisko 4 tysiące (to mój błąd, w rzeczywistości tylko około 2 tysięcy - przyp. jj). Proszę spróbować wyobrazić niechybne masowe protesty oburzonych i zapewne procesy sądowe.
4.Czy mieszkania w nowych budynkach np. socjalne też powinny być od razu sprzedawane z postulowaną jak rozumiem 90% bonifikatą. (projekt Prezydenta zakłada nawet 99% bonifikaty - przyp. jj). To prawda - duża bonifikata istnieje w niektórych miastach tam gdzie stanowiły one olbrzymi udział w miejskiej substancji (generalnie tzw Ziemie Odzyskane).
Ale Białystok ma ich bodaj najmniejszy udział ok. 13 tysięcy z czego jeszcze około 9 tysięcy jest w posiadaniu gminy a nie lokatorów. Zdaniem fachowców w mieście 300 tysięcznym gmina powinna posiadać własny zasób mieszkań w ilości 15 tys. Białystok ma ich mniej niż w/w normy fachowców. Po to aby móc wypełniać statutowy obowiązek zapewnienia mieszkań (wiem nie jest wypełniany), ale jeśli mieszkań nie będzie wcale bo zostaną wykupione, to będzie jeszcze gorzej.
Pytam - czy miasto ma je bez przerwy budować i sprawiedliwie sprzedawać z dużą bonifikatą?. Obawiam się że żadne miasto finansowo tego tego nie wytrzyma.
Wreszcie kolejna obawa, że nowi właściciele niekoniecznie solidarnie będą chcieli dbać o substancję mieszkaniową. Inaczej bowiem mechanizmy rynkowe funkcjonują w przypadku domów prywatnych a inaczej (obawiam się) w przypadku budynków blokowych i tamtejszych wspólnot. Taka mentalność funkcjonuje nie tylko w Polsce ale nawet w rynkowej Francji, gdzie eksperyment rozdania mieszkań nie powiódł się. Przekazane budynki budynki zostały zdekapitalizowane, a gminy musiały po 20 30 latach zająć się ich remontami.
Kolejna wątpliwość - niektóre mieszkania (o dobrej lokalizacji) mają dużą wartość rynkową, nawet 3, 4 krotną przebitkę Wielu może to skusić do sprzedaży i ustawienia się ponownie w kolejce po mieszkanie komunalne, z argumentem, że są biedni i nie mają gdzie mieszkać. Nierealne?!. Zatem nie jestem aż takim psem ogrodnika, ale staram się wskazać na zagrożenia".
Od tego czasu moje wątpliwości nie wygasły. Znalazłem się w kłopotliwej sytuacji, bo to moi klubowi koledzy są autorami projektu uchwały w sprawie bonifikat przy wykupie mieszkań komunalnych, który przyjdzie wkrótce głosować. Tymczasem wraz z wiekiem zaczynam doceniać zalety sceptycyzmu - najlepszego z instrumentów poznawczych. "Wątpić to myśleć".
Aby było jasno - zgadzam sie, że ZMK nie jest najlepszym gospodarzem. Z pewnością prywatna własność jest lepszym tego gwarantem. Ale prywatna własność to z jednej strony korzyści ale także obowiązki. W przypadku "mieszanej własności", a tak będzie kiedy w danej wspólnocie będą zamieszkiwać zarówno właściciele jak też najemcy może dojść do sporów odnośnie ponoszenia kosztów remontów całego budynku, a nie tylko "swojego" mieszkania". W dobrej uchwale takie zagrożenie powinno być zminimalizowane.
Kolejny problem - czy sprzedawać wszystkim czy tylko tym, którzy w tym swoim mieszkaniu ileś lat lat zamieszkują. Jestem zdecydowanym wariantem tego drugiego rozwiązania. Bo nas radnych obowiązkiem jest zaspokajanie zbiorowych potrzeb mieszkańców ale także dbanie o stan majątku i miejskiej kasy PS. A propos zbiorowych potrzeb, to w tym przypadku nie jest to takie jednoznaczne. Wbrew medialnemu nagłośnieniu oceniam, że potencjalna liczba mieszkańców, którzy będą zainteresowani wykupem mieszkań to mnie więcej tysiąc, góra 2 tysiące najemców.
Sytuacja jest bowiem następująca. Zasób mieszkań wybudowanych przed 1990 rokiem to nieco ponad 6 tysięcy, z tego ponad tysiąc jest już wykupionych. Nie znam dokładnej liczby budynków, które w ostatnim dziesięcioleciu przeszły generalny remont (nie podlegają zwiększonej bonifikacji), ale niech będzie ,że jest to grupa tysiąca mieszkań. Pozostaje zatem potencjalnie 4 tysiące mieszkań. Jeśli jednak zważyć, że blisko 40 % najemców ZMK zalega z płatnościami, co automatycznie pozbawia ich prawa wykupu, pozostaje około 2,5 tysiąca. Wreszcie wiadomo, że część mieszkańców na wykup się nie zdecyduje. Z odpowiedzialności i obawy. Własność mieszkania to bowiem nie tylko cena wykupu ale również konieczność samodzielnego ponoszenia w przyszłości kosztów utrzymania. Ludzie biedni temu nie podołają. A przecież dodatkowo krąży widmo przyszłego katastru.
I ten wzgląd może być bardzo przeważający w mojej decyzji co do głosowania. Jestem przekonany, że medialny szum wokół tej sprawy jest zdecydowanie większy niż ekonomiczna skala problemu.


Archiwum komentarzy

 
[strona główna] | [o mnie] | [z rady] | [inne] | [o psach] | [poczta]