Mapa okolic Juchnowca Kościelnego


[kliknij miniaturkę mapy by powiększyć]
[kliknij powiększenie by wrócić]

Ród Andruków ? (Andruczuków? Mogilewskich ?)

Z opracowania prof. Kazimierza Rymuta wynika, że na początku lat 90 – tych w Polsce żyło 246 osób dorosłych noszących nazwisko Andruk, z tego większość w ówczesnym województwie białostockim - 113; ponadto w warszawskim – 31, gdańskim – 1, katowickim – 5, koszalińskim – 15, krakowskim – 2, krośnieńskim – 1, łomżyńskim – 13, pilskim – 2, słupskim – 11, suwalskim – 40, szczecińskim – 3, tarnobrzeskim – 4, toruńskim – 5.

Na cmentarzu parafialnym w Juchnowcu Kościelnym w poczesnym miejscu, u szczytu cmentarnej górki, obok kaplicy znajduje się obelisk nagrobny, na którym jest inskrypcja:

Tu spoczywają Ś;p;
Mikołaj Mogileski (1kB) 1853 rok d: 21 maja mając lat 40
z żoną Agatą z Bieryłów (1kB) 1848 Roku d: 22 lutego mając lat 30
Tę pamiątkę poświęcają synowie kochające Swych Rodziców
i proszą o Westchnienie do Boga
1871 R AD

Od dzieciństwa matka i wujkowie, prowadząc mnie i brata na ten grób mówili „tu leżą Wasze pradziady”. Jak Mogilewscy mogą być pradziadami Andruków? Tego nie mogłem pojąć. Między mną a bratem trwał spór. Brat idealistycznie uważał, że stało się to w wyniku carskich represji, ja byłem sceptyczny twierdząc, że jeden z naszych przodków Andrzej nie był nazbyt rozgarnięty i na zadane w trakcie spisu ludności pytanie urzędnika - kak tebie zwat odpowiedział - Andrzej. Piszy Andruk - zaordynował urzędnik do pisarza.

Obecnie, po kwerendach ksiąg metrykalnych żadna z tych hipotez się nie ostaje. W pierwszej połowie XIX oba nazwiska przewijały się przemiennie, nawet w dokumentach metrykalnych. Część dzieci dzieci Mikołaja, a miał ich sporo (odsyłam do drzewa genealogicznego) nosiły nazwisko Mogilewski (pisane także Mohilewski lub Mogileski). Podobnie dzieci jego ojca Szymona oraz dziada Wojciecha. Nazwisko Andruk występowało w różnych odmianach pisowni: Jędruczuk, Andruczuk, Ondruczuk itp. Mniej więcej w połowie XX wieku upowszechnia się Andruk. Ale Mogilewski też ocalało.

Po kwerendzie ksiąg metrykalnych, z których pierwsze zapisy pochodzą z 1650 roku (niestety ze sporymi potem okresowymi przerwami) wiem, że historia kształtowania nazwisk w parafii juchnowieckiej (ale nie tylko bo dotyczyło te generalnie i innych parafii) była skomplikowana. I warto wiedzieć, że obecni Mucha czy Muszyński mogą być potomkami tych samych przodków. Podobnie – a przykłady można mnożyć – Bartoszuk i Bartoszewicz, Bialuk czy Bielawski.

Ale nazwisko Andruk (i mu podobne odmiany) przecież zdecydowanie różni się od Mogilewski. To nie tylko kwestia odmiany podstawowej formy.

Przyznaję - nie mam dowodu dlaczego te tak odległe w formie językowej nazwiska nosili potomkowie tych samych przodków? Mogę opierać się jedynie na hipotezach. Co zatem wiadomo na pewno.

W XVII i XVIII wieku w parafii juchnowieckiej żyły przynajmniej dwa, ze sobą niezwiązane, rody Andruków.. Rejestry podatkowe z XVII wieku to potwierdzają. Jedni żyli w Ciekunach, drudzy w Bronczanach. Z XVIII wiecznych ksiąg metrykalnych wynika, że mogła być i trzecia odnoga rodu - w Nowosadach.

Jeden z nich używał przyzwiska (a może było odwrotnie) Mogilewski. Na pewno w XVII wieku Andruków, jak też Mogilewskich, nie było w Wólce. Pierwszy zapis o Wólce związany z Andrukami pochodzi z 1709 roku. Wtedy to Bartłomiej Andruczuk poślubia Zofię (o nazwisku nie do odczytania).

Ale wróćmy do próby rozwikłania tajemnicy Mogilewski czy Andruk. Najczęściej nazwisko Mogilewski nosili Ci wywodzący się z Bronczan. Ciekawe, że po raz pierwszy pojawia się ono w 1702 roku przy okazji chrztu Pawła syna Jakóba Mogilewskiego z Zalesian. Bronczany i Zalesiany to sąsiednie wsie, choć różne parafie. Ale w tamtych czasach bywało, że chrzczono gdzie było wygodniej. Ci z Zalesian i Bronczan mogli być jednym rodem Andruk Mogilewskich. I ten trop wskazywałby na bojarskie pochodzenie. Niestety ta hipoteza jest nie do udowodnienia. Nie ma ksiąg parafii niewodnickiej z tego okresu.

Stąd poszukiwanie mojej przeszłości po kądzieli stało się dla mnie rodzajem genealogii detektywistycznej. W odróżnieniu od linii Jamiołkowskich mogę poruszać się  jedynie w sferze hipotez.

Dawnym zwyczajem było dodawanie do nazwiska przyzwiska. Mogło być zatem tak, że moich przodków Mogilewskich, od jakiegoś np. znacznego Andrzeja, nazywano Andruczukami (to bardzo prawdopodobne - już w wieku XX moi wólczańscy Andrukowie nazywani byli od dziadka Tadeusza „Tadewkami”).

Ale mogło być odwrotnie (choć zdaje się to być jedynie ryzykowną fanatazją, ...ale ? ) to Andruczukowie mogli (bo np. pochodzili spod Mohylowa) mieć przyzwisko Mogilewski. To wątły trop, ale ziemie pod Mohylowem były królewszczyzną, królewszczyzną do czasów przekazania przez królową Bonę Włoszkowi były też dobra juchnowieckie. Wśród moich przodków (o czym zaraz) była przechowywana z pokolenia na pokolenie tradycja rzemiosła – obróbki drewna, kołodziejstwa ale także młynarstwa. Może dla tych umiejętności zostali stamtąd sprowadzeni przez Bonę? Stanisława Włoszka? do dóbr Juchnowieckich?

Andruk Mogilewscy byli majętni. Nie wiem iIe posiadali ziemi w XIX wieku ale po II wojnie ponad 15 ha. „Pracowici” Andruk Mogilewscy zaliczali się do nie byle jakich gospodarzy. Z całą pewnością byli zamożniejsi od „Urodzonych” Jamiołkowskich.

Pamiętam, że w końcu lat 1950 – tych, w Wólce stała jeszcze stuletnia chałupa. To nie była jakaś tam kurna chata z klepiskiem, jakiej należało by oczekiwać w odniesieniu do chłopskiej rodziny. Drobnoszlacheckie dworki mogły się chować. Był także szpichlorek, a w nim maszyny do obróbki drewna. Zachowało się także kamienne młyńskie kolo, pamiątka po wiatraku, który w XIX wieku był własnością moich przodków. Wujkowie pokazywali mi miejsce gdzie stał.

Na strychu domu, w kufrach leżało sporo książek z końca XIX wieku. Jeden z moich przodków Józef był namiętnym czytelnikiem. Ale nie tylko on – wszyscy bracia dziadka byli piśmienni. Także ich przodkowie byli wykształceni, jeden z nich - Jan był majstrem u Wieczorka (to bardzo renomowana białostocka dziewiętnastowieczna fabryka metalowa), Tadeusz - nauczycielem (prawdopodobnie w szkole elementarnej) a Wincenty zarządcą wielkiego majątku hr. Jezierskiego w Sobieniach Jeziorach. Tradycja rzemiosła była dziedziczona – kołodziejem i stolarzem był mój wujek Wacław.

Również koligacje rodzinne wskazują na niepoślednie znaczenie Andruk Mogilewskich w Juchnowieckiej parafii. Ojciec obu panien Rogowskich był zarządcą dóbr w Hermanówce, a Rynkiewiczowie i Bieryłowie to też były liczące się nazwiska. Wreszcie przywołuję odnotowane w księgach metrykalnych akty, z których wynika, że dwoje moich prapraprzodków do chrztu trzymali Jaśnie Wielmożni.

Andruk (Andruczuk) Mogilewscy prawdopodobnie nie wywodzili się ze zwykłych chłopów pańszczyźnianych. Za tym przemawia nazwa wsi Wólka, wskazująca, że jej mieszkańcy byli ludźmi wolnymi. Najpewniej moi przodkowie byli kmieciami wolnymi, być może tzw. „pochoży”. Więcej na ten temat włościan i ich sytuacji na terenach Wielkiego Księstwa litewskiego w Włościanie

Nie można wykluczyć, że byli bojarami putnymi, jak też, że wywodzili się ze stanu szlacheckiego, który to status kiedyś tam utracili. Zygmunt Gloger w „Ziemia Bielska i jej cząstkowa szlachta pisze”:

Ze szlachtą mazowiecką zlewała się w ziemi Bielskiej inna mniej liczna przybyła ze strony Wołynia i Litwy albo wynurzona z ludu miejscowego. Bo gdy wojsko narodowe składało sie z rodów (powiada W.A. Maciejewski, Polska i Ruś, II, 321) a każdy ród pod własną chorągwią rodowym oznaczona herbem walczył w szyku wojennym, przeto szlachta (panowie) chętnie do spólnictwa swego i do herbowego kleinotu przypuszczała ludzi gminnych wolnego stanu, ażeby tem więcej wyprowadzić mogła klejnotników pod rozwiniętą do boju choragwią.

I dalej pisze Gloger:

Wielu jednak z tej szlachty, nic dziś nie wie o swoich herbach, niektórzy osiadłszy w miastach uważają się za mieszczan, inni przyjąwszy dawniej dobrowolne grunta dworskie i obowiązki pańszczyzny stali się chłopami.

Gdyby tak miało być (a co część mojej rodziny traktuje jako pewnik), to może Mogilewscy pieczętowali się mało znanym herbem Mogilewski? Nie znalazłem najmniejszego tropu, który by to potwierdzał,  I ten zapis wisiał długo bo do marca 2010 roku, kiedy to....

.....w  grodzkich księgach sądowych z Brańska znalazłem zapis mniej więcej takiej treści (po łacinie stąd w skrócie tumaczę tylko sens). Zapisu dokonano w czwartek po Święcie Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, w 1669 roku. Oto treść tego zapisu

Nobilis (czyli Szlachetny) Jan Andruczyk sługa Szlachetnego Tomasza Borowskiego został napadnięty przez dwóch innych Borowskich i obrabowany z 40 zł.

Jan jest sługą ale nie poddanym, no a „Nobilis” mówi wszystko. Szlachcic. Pewnie niczym Rzędzian Borowskiego pachołek. Borowscy to znana szlachta spod Suraża.

Ten zapis jest bodaj pierwszym znanym mi zapisanym i przechowanym znakiem szlachectwa Andruczyków. Zdaje się potwierdzać moją hipotezę, iż byli bojarami. No i kolejna - niestety z konieczności - tylko hipoteza, bo nie dowód, ten Jan może być Janem, który kilkakrotnie występuje na początku XVIII wieku w księgach juchnowieckich, jako chrzestny, najczęściej pod nazwiskiem Mogilewski. Wiek by pasował – Jan urodził się najpewniej ok 1650 roku, na początku XVIII wieku miałby ok 60 - ki zatem wiek akurat na chrzestnego. Wtedy bowiem, w odróżnieniu od obecnych czasów, na chrzestnych brano nie młodych, a starszych, szanowanych i najbogatszych.

Niestety ten ciekawy dokument nadal nie wyjaśnia jakie było właściwe i pierwsze nazwisko Andruk (Andruczyk) czy Mogilewski. 

        Wersja, iż herbem Andruków (Andruczyków) mógłby być mało znany herb Mogilewski brzmi nazbyt fantastycznie. Niemniej dla pełnej dokumentacji tej – moim zdaniem nieprawdopodobnej – hipotezy, przedstawiam niżej ten herb i to co o nim pisze Seweryn Uruski.

Herb Mogilewski

20 kBMOGILEWSKI vel MOGILOWSKI herbu Mogilewski. Herb - w polu czerwonym nad złotym lub srebrnym płotem pół kozła, nad hełmem w koronie pół kozła. Mają pochodzić z Mogilewa w woj. sandomierskim, zruszczonego juz w tych stronach skąd się przenieśli do Prus Wschodnich gdzie posiadali majątek Czerlin, Skotau, i in. Nieznanego imienia pułkownik wojsk pruskich um. w 1825 r.

W herbarzu Ostrowskiego jest jeszcze uwaga, że Mogilewscy podobno dawniej Lubicza używali.

Równie tajemniczą sprawą jest skąd przybyli Andruk Mogilewscy?.

Na podstawie znanej mi wiedzy prawdopodobne jest zarówno, że są Polakami przybyłymi w ramach mazowieckiej fali osadniczej, najdalej jej wysuniętą forpocztą, jak też mogli być osiedleni w ziemi Bielskiej przez królową Bonę, Stanisława Zachariasiewicza Włoszka (lub kolejnych właścicieli), a pochodzić już z terenów Wielkiego Księstwa Litewskiego. Nie wykluczam (co też mało prawdopodobne) także litewskiego pochodzenia.

Wreszcie najbardziej prawdopodobne, że Andruk Mogilewscy są pochodzenia rusińskiego.

Więcej w Granica żywiołów

Kolejna tajemnica: jakiego wyznania byli pierwotni Mogilewscy? Andruczukowie?

Znane mi zapisy metrykalne wskazują jednoznacznie – od wieku XVIII byli katolikami. Ale czy byli nimi w XVI, XVII? Zasada – czyja władza tego religia przecież obowiązywała także na Podlasiu.

Stałe osadnictwo tych ziem rozpoczyna się późno. Do początków XVI wieku nie było tu stale zamieszkałych osad. Wokół Juchnowca bodaj najdłużej przetrwała Puszcza Błudowska. W pierwszej połowie XVI wieku właścicielem dóbr juchnowieckich staje się Stanisław Włoszek. Otrzymuje je od królowej Bony. Powstają pierwsze osady, a w 1547 roku Włoszek funduje kościół.

Z dokonanego przez prof. Antoniego Mironowicza zestawienia wynika, że w 1596 roku w Juchnowcu nie było parafii prawosławnej. W najbliższej okolicy nie było także prawosławnej cerkwi.

Na podstawie innych znanych mi zapisów historycznych Juchnowiec jawi się od początków jako parafia bardzo katolicka, słynąca z tego, że oparła się Reformacji. Najbliższe parafie prawosławne były w Zabłudowiu, Dojlidach, Baciutach, Surażu, Kożanach i Rybołach. Ale czy na terenie juchnowieckiej gminy nie mieszkali prawosławni? Przecież nie. Było sporo wsi zamieszkiwanych przez prawosławnych. Sąsiadujące bezpośrednio z Wólką Klewinowo było własnością Monasteru Supraskiego i mieszkali tam prawosławni.

Od wschodu i południa gmina juchnowiecka graniczyła z parafiami prawosławnymi (w wiekach XVII i XVIII w dużej mierze także parafiami unickimi). I tak parafia unicka w Kożanach istniała do początków XIX wieku. Także w samym Juchnowcu Kościelnym (jak pisze Anna Laszuk, a co potwierdza ks. Grzegorz Sosna) w XVII wieku była także, równolegle do katolickiej, parafia unicka. Profesor Józef Maroszek stanowczo temu przeczy. Ale może prawda leży pośrodku?. Pewnym jest, że od roku 1613, w stosunkowo nieodległych Kożanach, istnieje parafia unicka, gdzie cerkiew ufundował katolik, cześnik podlaski Maciej Lewicki. Tamte czasy pod względem wyznaniowym na Podlasiu były ciekawe i nie tak jednoznaczne jak obecnie. Parafia w Kożanach swoim zasięgiem mogła obejmować Wólkę.

Według profesora Józef Maroszka okres żywego rozwoju parafii unickich w pierwszej połowie XVII wieku został zahamowany najazdem kniazia Chowańskiego będącego przeciwnikiem Unii. Stał on na stanowisku - albo prawosławie albo katolicyzm. Przykładem tej jego strategii była, w 1662 roku, inkorporacja na katolicyzm bardzo nieodległej od Wólki wsi Szerenosy

Zatem moi przodkowie, jeśli nie byli już tu przybyłymi katolikami, gdyby wywodzili się prawosławnych Rusinów, to prawdopodobnie z końcem XVI wieku stali się grekokatolikami. Odwołując się do intuicji – uważam to za najbardziej prawdopodobne. Z dzieciństwa pamiętam, szczególny kult Matki Boskiej Hodyszewskiej. U dziadków, w Wólce jej ikona była umieszczona w najważniejszym miejscu izby. Jeszcze przed wojną moi przodkowie furą udawali się do Hodyszewa na pielgrzymki.

Być może uda mi sie kiedyś odnaleźć dokumenty, które pozwolą rozwikłać tajemnice przeszłości rodziny. Żadne odkrycie mnie nie zaskoczy i z każdego będę dumny. Brat dziadka Tadeusza Zygmunt Andruk mawiał „od szlachectwa krwi ważniejsze jest szlachectwo ducha”.